23 maja 2012

1. Znów w Hogwarcie

 (21 lutego 2008)

     Expres Londyn - Hogwart zatrzymał się na stacji Hogsmeade. Z pociągu wylało się na peron wielu uczniów Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Z jednego z wagonów wysiadło czterech uśmiechniętych chłopców, kierujących się do powozów.
 - Jak dobrze znów widzieć to miejsce... - powiedział Remus Lupin wyciągając ze swojej torby grubą, starą książkę, którą zaczął wertować.
 - Ej, Lunatyczku! Rok się jeszcze nie zaczął, a ty już zaczynasz się uczyć?
 - Trzeba się jakoś przygotować, tak uważam. Ty też powinieneś, Syriuszu.
 - Na to przyjdzie jeszcze pora! Rogasiu, kogoś ty tam zobaczył?
    James Potter przyglądał się pięknej Gryfonce, która od dawna mu się podobała. Lily Evans usiadła właśnie w jednym z powozów, rozmawiając ze swoimi przyjaciółkami. Charakterystyczne rude włosy opadały jej na ramiona i powiewały z wdziękiem.
 - Aaa... No tak. Czyżby niejaka Lily tam szła? - powiedział Łapa ze szczerym uśmiechem na twarzy i dał przyjacielowi kuksańca w bok.
 - Jak się nie pospieszymy, to nie zdążymy na ucztę powitalną!
 - Glizdek ma rację. Chodźcie chłopaki. Kto ostatni w powozie ten dupek!
  
    Wielka sala - jak zawsze - zapierała dech w piersiach. Cztery stoły, przy których siedzieli rozgadani i głodni uczniowie, uginały się pod talerzami, szklankami i sztućcami. Zaczarowany sufit odsłaniał gwieździste, pogodne niebo. Nad stołem nauczycielskim widniały cztery, ogromne arrasy przedstawiające domy Hogwartu: Lwa Gryffindoru, Borsuka Hufflepuffu, Orła Revenclawu i Węża Slytherinu. Tu i ówdzie pojawiały się i znikały duchy, zachęcając uczniów do kolejnego roku.
    Huncwoci usiedli przy stole Gryfonów, rozmawiając zawzięcie o quidditchu i ich kolejnym, piątym roku w szkole. Nieopodal nich zajęła miejsce Lily w towarzystwie dwóch rozchichotanych koleżanek z dormitorium - Alissy Storm i Lavender Stick. James rzucał dziewczynie od czasu do czasu zalotne spojrzenie, zachwycając się jej niezwykłą urodą.
 - Moi drodzy! - przemówił dyrektor szkoły, Albus Dumbledore. - Zaczynamy kolejny rok nauki w Hogwarcie! Widzę po waszych twarzach, że bardzo się z tego cieszycie. My również! Jednak zanim zapełnimy nasze żołądki przepysznymi potrawami, odbędzie się ceremonia przydziału! Profesor McGonagall wytłumaczy pierwszoroczniakom, o co chodzi.
 - Niee... Jeszcze to?! Kiedy zaczniemy jeść! - skomentował półgłosem Łapa z kwaśną miną. Rudowłosa rzuciła mu gniewne spojrzenie, po czym skierowała wzrok na starą tiarę przydziału.
 - Lepsze to niż nic! - szepnął Syriusz do ucha Jamesowi wyszczerzając do niego zęby w uśmiechu.

    Po przydzieleniu pierwszorocznych do nowych domów (Gryffindor zyskał siedmiu nowych członków: cztery dziewczęta i trzech chłopców), dyrektor wygłosił krótką mowę, w której zaznaczył, że wstęp do Zakazanego Lasu jest absolutnie zabroniony. Huncwoci wymienili na wzmiankę o tym zadowolone spojrzenia, po czym zabrali się do jedzenia. W Wielkiej Sali słychać było brzdęki sztućców, śmiechy i rozmowy uczniów, którzy opowiadali sobie o tegorocznych wakacjach.
    Kiedy wszyscy byli najedzeni, talerze zalśniły czystością, a uczniowie udali się do swoich domów, aby tam oblać początek roku w towarzystwie znajomych i Ognistej Whisky. Huncwoci przepchnęli się przed kominek, gdzie na kanapie siedziały trzy zadowolone dziewczyny z piątego roku.
 - Dzień dobry, szanowne panie! Czy możemy się przysiąść? - zaczął szarmancko Syriusz.
 - A to zależy... - odpowiedziała z chytrym uśmiechem Lavender.
    Panna Stick była jedną z najładniejszych dziewczyn w szkole. Zgrabna, kobieca, delikatna, z niezwykłą urodą i niespotykanym charakterem, do tego inteligentna i zaradna. Od dawna podobała się Syriuszowi.
 - Mamy dla was po butelce ognistej! - wykrzyknął Glizdogon, na co Alissa rzuciła mu spojrzenie godne pożałowania.
    Była ładną dziewczyną, z długimi czarnymi włosami. Wdzięku dodawały jej błyszczące, błękitne oczy i równe, białe zęby. Dziewczyna lubiła naukę, wcale nie interesowała się płcią przeciwną, chociaż chłopcy nie raz starali się o jej uznanie. Udawała zimną, oschłą uczennicę, a wbrew pozorom była wrażliwą nastolatką.
 - Nie uważacie, że trocho tu tłoczno? - powiedział z grymasem na twarzy Syriusz.
 - Masz rację Łapciu! Trzeba zrobić z tym porządek! - James stanął na oparciu jednego z fotela i krzyknął ile sił w płucach: - Dumbledore nam powiedział, że jeśli uczniowie roczników niższych niż czwarty nie znajdą się natychmiast w łóżkach, nie zostaniemy dopuszczeni do rozgrywek quidditcha!
    Podziałało. W pokoju wspólnym przez chwilę panował gwar i zamieszanie, ale niedługo później zrobiło się luźniej i można było w spokoju porozmawiać.
 - To było super, James! - Zewsząd dopływały do chłopaka słowa uznania starszych uczniów.
 - To było okropne, Potter - wycedziła przez zęby Lily.
 - Oj no nie bądź już taka oficjalna, Lilka!
 - Nie będę pozwalać ci na takie zachowanie! I nie masz prawa mówić do mnie Lilka! - Ruda spłonęła rumieńcem i poszła do swojego dormitorium. Za nią ruszyła Alissa.
 - Nie przejmuj się... - pocieszyła Rogacza Lavender. - To pierwszy dzień, jest zdenerwowana. Za tydzień będzie cię prosić o trochę luzu...
     Dziewczyna puściła mu oczko, po czym wyszła na koleżankami do sypialni dziewcząt. Syriusz wpatrywał się przez chwile w miejsce, w którym zniknęła panna Stick. A potem odwrócił się w stronę Jamesa i powiedział do niego:
 - No, no... Zaczyna się nieźle.
 - Ona będzie moja, Łapciu, mówię ci to! Trzeba dać jej trochę czasu.
 - Nie wątpię... To chyba jedyna dziewczyna, która cię olewa, co nie?
    Syriusz dostał poduszką w twarz. Nie był jednak dłużny. Po chwili rozpętała się prawdziwa wojna między nimi. Peter z Remusem wycofali się po cichu do dormitorium, zostawiając dwójkę przyjaciół w opustoszałym już pokoju wspólnym. Łapa i Rogacz toczyli walkę "na poduszki", rzucając w siebie coraz cięższymi przedmiotami. Skończyli wojnę, kiedy James przez przypadek stłukł butelkę po Ognistej Whisky, czym obudzili jednego z prefektów, który wygonił ich do dormitorium.
 - Dokończymy to jeszcze! - mówili do siebie szczerząc zęby.
~*~

    Lily weszła do dormitorium i rzuciła się na swoje łóżko ze złością. Tuż po niej weszła Alissa i usiadła koło niej, klepiąc dziewczynę czule po ramieniu.
 - Okropny, nieczuły idiota! - mówiła zdenerwowana Ruda. - Myśli, że co... Że jest najważniejszy... Że nikt mu nie podskoczy... Że jest pępkiem świata!
 - Czemu się tak tym przejmujesz Lily? Powiedz szczerze.
 - Czemu się przejmuję? Bo... Bo wkurza mnie ten cały Potter!
    Tak naprawdę nie powiedziała przyjaciółce wszystkiego. Faktem było, że James ją czasem irytował. To, że tak się czasem przechwalał przed dziewczynami, że był taki pewny siebie. Nie lubiła go z tej strony. Tak szczerze, to wstydziła się swojej miłości. A kochała właśnie Jamesa Pottera. Jednak nie chciała być z nim. Bo czuła, że nie zniosłaby tego. Starała się nie zwracać na niego uwagi, ignorować go. Dać mu do zrozumienia, że jest nikim. Ale on zawsze potrafił wychwycić jej słabości. Na meczach quidditcha, kiedy udało mu się złapać złotego znicza w wyjątkowo widowiskowy sposób, mówił do niej: "Podobało ci się, prawda Lilka? Nie odrywałaś ode mnie wzroku na meczu!". I było to prawdą. Bo Ruda pochłaniała Rogacza wzrokiem, kiedy tylko mogła. Kiedy tylko on nie widział. Nie chciała, żeby jej najskrytsza tajemnica się wydała.
 - Nie zwracaj na niego po prostu uwagi - skomentowała krótko Alissa. - On jest jak każdy facet. Chciałby tylko jednego. Niczym się nie wyróżnia...
    Po chwili do pokoju wspólnego weszła Lavender w szerokim uśmiechu.
 - O czym rozmawiacie, kobietki?
 - A ty coś taka szczęśliwa? Ktoś cię zaprosił na randkę?
 - Nie, dlaczego? Po prostu... No, wiecie.
 - Gdybyśmy wiedziały, to byśmy nie pytały - powiedziała zażenowana Ruda.
 - A bo... Ci Huncwoci, to oni są całkiem fajni...
 - CO?! Odbiło ci, Lavender?
 - A dlaczego nie? Tak na prawdę wcale ich nie znamy.
 - Masz rację, nie znamy - rzekła spokojnym tonem Alissa. - A wiesz dlaczego? Bo nie chcemy ich poznać! Bo są kretynami!
 - I tu się mylisz Aliss. Wcale nie! Potrafią być bardzo fajni. Trzeba ich tylko poznać dokładniej... Z tej... lepszej strony.
 - Dobrze, to jak ich już poznasz, to nam opowiesz - syknęła Lily i odwróciła się od dziewczyn, dając każdej do zrozumienia, że to koniec tej rozmowy.

    A sama pogrążyła się w błogich rozmyślaniach, o tym co powiedziała Lavender. A może oni na prawdę są w porządku? Gdyby poznała Jamesa od tej jego lepszej strony, nie musiałaby się wstydzić swojej miłości. To by była jakaś szansa. Tylko czy on ma lepszą stronę? Ten napuszały Potter, gwiazda quidditcha, za którym latają dziewczyny. Za nim i tym jego kumplem, Blackiem. Co innego Remus. Cichy i spokojny, dobrze się uczy, no i też kocha książki. Lily pomyślała, że to on mógłby ją zrozumieć najlepiej z Huncwotów. Bo Peter nie wyróżniał się dla niej niczym. Taki rzep, próbujący dorównać swoim przyjaciołom, a ciągle jest w tyle.
    Ruda zasnęła w toku własnych rozmyślań. A w głowie miała małą nadzieję, że przyśni się jej ta lepsza strona Jamesa Pottera...

16 komentarzy:

  1. Wybacz zwłokę, ale piękna pogoda za oknem skutecznie wyganiała mnie z domu, a co za tym idzie, odciągała mnie od komentowania rozdziałów. Ale jestem, nie zapomniałam, a teraz przejdę do rzeczy.
    Ogólnie, jak na początki, wcale - wbrew temu, co napisałaś - nie jest źle. Oczywiście, w porównaniu z późniejszymi postami, wypada dość nieciekawie, ale jak zawsze powiadam, od czegoś trzeba zacząć. Zatem, o tym rozdziale niewiele chyba mogę powiedzieć, uczniowie wracają na kolejny rok do szkoły, Remus zaczyna od nauki, James i Syriusz od picia (Ognista Whisky mi się nie spodobała, co jak co, są jeszcze trochę za młodzi) no i ta Lily, o której Ci już mówiłam, skrycie kochająca się w Jamesie. No, trochę to zgrzyta, ale Twoja wizja. Co do stylu, jest dobrze, brakuje czasem przecinków. Ogólnie, początki początkami, ale jest dobrze.

    Ścielę się,
    Psia Gwiazda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No początek taki sobie ale zobaczymy co dalej =-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Śietny rozdział :D
    Masz talent ..

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zainteresowało mnie twoje opowiadanie bo zwykle autorzy idą na skróty i zaczynają akcję od szóstej klasy, wtedy kiedy Lily i James zaczynają z sobą chodzić a ty zaczęłaś od piątej klasy gdy byli "niby wrogami" i to bardzo zachęciło mnie do czytania twojego bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nienawidziła go, a jednak kochała...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta, która walczy o marzenia9 marca 2014 14:47

    Cudowne. Zgadzam się z tym kimś kto napisał wyżej, że Lily nienawidziła go, ale jednak kochała...
    Mam nadzieję, że kiedyś Lily przestanie się wstydzić miłości do Jamesa. Oby tylko nie stało się to zbyt późno...

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczerze mówiąc to trochę dziwne, żeby Ruda już w 4 klasie zakochała się w Rogaczu... Z dostępnych mi źródeł wynika, że Lily zaczęła coś czuć do James'a pomiędzy klasą szóstą a siódmą. Po za tym teraz powinna być dla niego oschła, zimna, sarkastyczna, wredna. Mam nadzieję, iż postać Evans w dalszych rozdziałach mnie nie rozczaruję.
    Gorąco pozdrawiam Amelia

    OdpowiedzUsuń
  10. Początek jest fajny, zwłaszcza jeśli pisałaś go jako trzynastolatka. Mi się podobał :)
    "- Nie uważacie, że trocho tu tłoczno? - powiedział z grymasem na twarzy Syriusz." - A nie "trochę?" :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Boski rozdział, dopiero zaczynam, ale zapowiada się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Naprawdę podziwiam, jeśli napisałaś to w wieku 15 lat, ja mam 16, i choć dopiero zaczęłam pisać opowiadanie o huncwotach, to jest ono tak kiepskie, że nawet nie myślę o pokazywaniu go komukolwiek.;P
    Podoba mi się, że nie przedstawiłaś Lily, tak jak wszyscy, tylko już zakochaną i ukrywającą to.
    Zabieram się za dalsze czytanie, bo zapowiada się naprawdę fajnie.
    Pozdrawiam:)
    Teoretyczna

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem na jakimś siedemdziesiątym trzecim rozdziale ,,By huncwotem'', tak nieznośnie blisko ich śmierci. Uznałam więc, że po prostu wrócę w te błogie czasy Hogwartu. Nie rozumiem osoby, która mówi, że początek słaby. Ja się z tym nie zgadzam nawet w calu. Po prostu jest zajebiste!

    OdpowiedzUsuń